' -Jasne. - Uśmiechnąłem się do niej pokrzepiająco. - Chodźmy, już późno.
Wróciliśmy
do domu. Wiktoria poszła do mnie do pokoju, ja pod prysznic. Gdy
wróciłem dziewczyna już słodko spała. Nie mogłem się powstrzymać i
zrobiłem jej zdjęcie. Sprawdziłem pocztę i snapa. O 2:00 położyłem się do łóżka. '
Nie mogłem zasnąć, cały czas myślałem o Wiktorii. Znam ją tak bardzo krótko, ale bardzo mi się podoba. Czuje że będzie dla mnie kimś ważnym. Ale tak z drugiej strony to widzę jak Wika patrzy na Jaśka. To przykre. Muszę sprawić że będzie miała we mnie oparcie i to mnie pokocha. Chwilkę później zasnąłem.
*perspektywa Wiktorii*
Obudziłam się w łóżku Adama. Po chwili zobaczyłam że chłopak leży koło mnie. Tak słodko spał, więc postanowiłam go nie budzić. Poszłam do łazienki. Spojrzałam w lustro.Wyglądałam okropnie. Postanowiłam wziąć swoje ubrania z pokoju Adama i wyjść na spacer. Jak pomyślałam tak zrobiłam. Po 10 minutach byłam już gotowa. Wychodząc z domu zostawiłam Adamowi wiadomość.
Po drodze mijałam wiele pięknych budynków. Dochodząc do parku skierowałam się nad jezioro. Nikogo tam nie było. Wreszcie mogłam wszystko w spokoju przemyśleć.
Adam jest taki troskliwy. Zgodził się abym z nim zamieszkała. To było takie słodkie.Nie znam go za bardzo, ale czuję że mogę mu zaufać. Ale jest jeszcze Jaś. Strasznie mi się podoba, ale widzę że nie mogłabym być z kimś takim jak on. Na razie mam mętlik w głowie.
Nim się spostrzegłam minęła godzina. Pora wracać- Pomyślałam.
*perspektywa Adama*
Obudziłem się. Wiktorii przy mnie nie było. Zobaczyłem że na moim iphon'ie jest wiadomość właśnie od niej.
'Poszłam na spacer. Wkrótce wrócę.'
Kamień spadł mi z serca. Sprawdziłem snapa, aska i fejsa. Wstałem i poszedłem pod prysznic. Później pomyślałem o śniadaniu dla mnie i Wiktorii. Chyba zrobię jajecznicę i tosty. Podczas moich prób nieprzypalenia jajecznicy do domu weszła Wika.
-Hej. - Przywitałem się z dziewczyną.
-No cześć. Mhmm co to za zapachy. - zapytała się ciekawsko.
-Śniadanko robię. Jajecznica właśnie gotowa. Podać pani?- Zapytałem z uśmiechem.
-No pewnie. Jak mogłabym nie spróbować twojej jajecznicy? - Dziewczyna uśmiechnęła się promiennie.
Po śniadaniu zabrałem się za montowanie Poniedziałkowego na jutro. W tym czasie Wika oglądała TV.
Mam pomysł. Zrobie dziewczynie niespodziankę.
____________________________^_____________________
Sorki za tą przerwę.
Teraz postaram się przynajmniej 2 rozdziały w tygodniu pisać. ;D
Fanfiction o JDabrowskym i Naruciaku. ;3
sobota, 25 lipca 2015
sobota, 20 czerwca 2015
Rozdział 3
' -Nie mów tak kurwa o Wiktorii. -Wysyczał przez zaciśnięte zęby wyraźnie zaszokowany Adam.
-A co? tak nie jest? W Legnicy często przyprowadzałeś jakieś dziewczyny.. Ta nie jest żadną suką? - Zaśmiał się złowieszczo.
W tym momencie Adamowi puściły nerwy i rzucił się z impetem na Jaśka.
-Nie bijcie się chłopaki! '
-A co? tak nie jest? W Legnicy często przyprowadzałeś jakieś dziewczyny.. Ta nie jest żadną suką? - Zaśmiał się złowieszczo.
W tym momencie Adamowi puściły nerwy i rzucił się z impetem na Jaśka.
-Nie bijcie się chłopaki! '
Adam przyłożył Jaśkowi dość mocno. Bądź co bądź należało mu się. Denerwują mnie tacy ludzie. Nie zna mojej historii a ocenia.. Z zamyśleń wyrwał mnie głos Jasia.
-Może mi ktoś pomoże?
-Sam jesteś sobie winien. -Dogryzał mu Adam.
-Może mi ktoś pomoże?
-Sam jesteś sobie winien. -Dogryzał mu Adam.
-Uspokójcie się dobra? - Powiedziałam.
- No ok. - Adam się opanował. - Ale jeszcze raz powiesz coś takiego o Wiktorii to nie ręczę za siebie.- Mówił do Jasia. -Wika chodź pokażę Ci mój pokój. -Uśmiechnął się do mnie krzepiąco.
-Prowadź. - Odwzajemniłam uśmiech.
Złapał mnie za rękę i zaprowadził po schodach do swojego królestwa.
- Łał, ładnie tu. Tak zielono. - Powiedziałam wchodząc do pokoju.
-No dziękuję bardzo. Ale musimy porozmawiać o czymś ważnym. - Powiedział stanowczo Adaś.
-O czym? - Zapytałam wyraźnie zaciekawiona.
-Co masz na lewej ręce? - Po minie Adama widać było że się martwi. W chwili zadania mi tego pytania w moich oczach pojawiły się łzy. Tak bardzo chcę mu powiedzieć o wszystkim.
-No przecież ci mówiłam. Na w-f'ie nadwyrężyłam nadgarstek. - Odpowiedziałam. Z miny chłopaka widać było że mi nie wierzy.
-Pokaż mi tą rękę. - Podałam posłusznie rękę Adamowi.
Podciągnął rękaw bluzy, zaczął rozwijać bandaż. Cofnęłam rękę.
-Wika, pokaż mi to.
-Nie ma mowy. - Mówiąc to wybiegłam z pokoju chłopaka kierując się na zewnątrz. Gdy wybiegłam z domu pobiegłam do parku.
*perspektywa Adama*
Ostatnie co zobaczyłem to Wika wybiegająca z domu. Pobiegłem za nią. Gdy wybiegłem przed dom zobaczyłem sylwetkę dziewczyny siedzącej na ławce w parku. Pobiegłem tam. Była cała we łzach, bandaż zgubiła po drodze. Ręce miała zakryte rękawami brudnej od tuszu do rzęs bluzy. Usiadłem koło dziewczyny i powiedziałem
-Wika pokaż mi te ręce.
-Nie będziesz mi rozkazywać.- Krzyknęła dziewczyna. Po czym przytuliła się do mnie płacząc w moje ramie. Odwzajemniłem uścisk.Gdy Wika się uspokoiła powiedziała
-Chcesz wiedzieć co mam na ręce? Proszę bardzo. - Powiedziała po czym odsłoniła rękawy. - Tnę się regularnie od czternastego roku życia. Ja już mam tego kurwa dość. Tego życia z ojcem który mnie maltretuje.Od roku się do mnie przystawiał, raz próbował mnie zgwałcić ale uciekłam. Wiesz jak to jest spać we własnym domu i bać się o to że w nocy przyjdzie pijany ojciec i ci coś zrobi?! Moja mama zmarła gdy miałam 10 lat. Od 4 lat zarabiam w barze jako kelnerka. Codziennie przystawiają się do mnie faceci. Brzydzę się sobą. Nienawidzę siebie. Nie mogę na siebie patrzeć. Mam już po prostu dość. - Wstała i pobiegła w stronę jeziora.
Muszę za nią biec, może sobie coś zrobić. Po 10 minutach szukania znalazłem ją. Nie myliłem się. dziewczyna płakała na pomoście powiększając liczbę cięć na nadgarstku. Podszedłem do niej, przytuliłem ją i powiedziałem.
-Wika proszę Cię nie rób tego. Ja rozumiem co czujesz ale nie tnij się. jeśli nie chcesz zrobić tego dla siebie, zrób to dla mnie.
Dziewczyna spojrzała się na mnie i powiedziała.
-No dobrze. - Wyjęła z kieszeni czysty bandaż. - Pomożesz mi?
-Jasne. - Uśmiechnąłem się do niej pokrzepiająco. - Chodźmy, już późno.
Wróciliśmy do domu. Wiktoria poszła do mnie do pokoju, ja pod prysznic. Gdy wróciłem dziewczyna już słodko spała. Nie mogłem się powstrzymać i zrobiłem jej zdjęcie. Sprawdziłem pocztę i snapa. O 2:00 położyłem się do łóżka.
Muszę za nią biec, może sobie coś zrobić. Po 10 minutach szukania znalazłem ją. Nie myliłem się. dziewczyna płakała na pomoście powiększając liczbę cięć na nadgarstku. Podszedłem do niej, przytuliłem ją i powiedziałem.
-Wika proszę Cię nie rób tego. Ja rozumiem co czujesz ale nie tnij się. jeśli nie chcesz zrobić tego dla siebie, zrób to dla mnie.
Dziewczyna spojrzała się na mnie i powiedziała.
-No dobrze. - Wyjęła z kieszeni czysty bandaż. - Pomożesz mi?
-Jasne. - Uśmiechnąłem się do niej pokrzepiająco. - Chodźmy, już późno.
Wróciliśmy do domu. Wiktoria poszła do mnie do pokoju, ja pod prysznic. Gdy wróciłem dziewczyna już słodko spała. Nie mogłem się powstrzymać i zrobiłem jej zdjęcie. Sprawdziłem pocztę i snapa. O 2:00 położyłem się do łóżka.
_____________________________________________________________________________
Jak coś pytajcie na asku. ;3 :
http://ask.fm/FanfictionoJDabrowskymiNaruciaku
http://ask.fm/FanfictionoJDabrowskymiNaruciaku
Przeczytałeś? Skomentuj!
piątek, 19 czerwca 2015
Rozdział 2
'Wzięłam telefon i napisałam sms'a do Adama
Hej, nie dam rady iść na kawę. ;/ Przepraszam. :(
Po chwili dostałam odpowiedź.
Ej. Coś się stało?
Odpisałam:
Nie. Tak. Nie ważne. Możemy się spotkać za chwilę w parku?'
*perspektywa Adama*
Ciekawe co się stało Wiktorii, w szkole była taka radosna.
No pewnie. Zaraz tam będę.
Wychodząc z domu chwyciłem bluzę. Gdy doszedłem do parku dziewczyna już tam czekała. Podszedłem bliżej ujrzałem Wikę całą we łzach.
-Wika, co się stało? - Usiadłem obok niej a ona się przytuliła.
-No bo.. no bo mmm mój ojciec s się nade mnną znęca.-Mówiła dławiąc się łzami.
Zatkało mnie. Odsunąłem ją od siebie. spojrzałem na jej ranę na czole. To ten człowiek jej to zrobił.. Jak bardzo chorym trzeba być żeby pobić własne dziecko..
-Chyba nie wrócisz teraz do niego po tym co Ci zrobił? - Zapytałem z troską.
-Nie mam gdzie mieszkać. Ojciec wyrzucił mnie z domu. Wzięłam kilka ubrań i wybiegłam z domu.
-Możesz zamieszkać u mnie. Teraz najważniejsze jest to żebyś więcej się z ojcem nie spotkała.
-Naprawdę, możesz to dla mnie zrobić? Dziękuję.- Wika się ucieszyła.
-Zimno mi trochę. Idziemy już do mnie? - Zapytałem dziewczynę, widać było że dygocze z zimna.
-Jasne. Uśmiechnęła się do mnie. Złapałem ją za rękę i wyczułem coś w rodzaju bransoletki. Podniosłem zaciekawiony rękaw jej bluzy. To co zobaczyłem bardzo mnie zaszokowało.
-Wiktoria, powiedz mi jedną ważną rzecz, czemu nosisz bandarz na nadgarstku? -Zapytałem zdenerwowany.
-Na w-f'ie nadwyrężyłam nadgarstek, takie tam. - Posłała mi sztuczny uśmiech, a w jej oczach stanęły łzy.
-Pokażesz mi to w domu. - Powiedziałem stanowczo.
*perspektywa Wiktorii*
Gdy weszliśmy do domu usłyszałam czyjeś krzyki.
-Kto to tak krzyczy? -Wystraszyłam się.
-To tylko mój współlokator Jaś.
-Dlaczego mi o nim nie powiedziałeś? - Jestem zdezorientowana.
Słyszę kroki, schodzi wysoki chłopak, o dużych, nieziemskico brązowych oczach. Podchodzi do mnie.
-O hej, ja jestem Jaś. A Ty pewnie kolejna dupa Adama? -Zdenerwowałam się, w moich oczach pojawiły się łzy.
-Nie mów tak kurwa o Wiktorii. -Wysyczał przez zaciśnięte zęby wyraźnie zaszokowany Adam.
-A co? tak nie jest? W Legnicy często przyprowadzałeś jakieś dziewczyny.. Ta nie jest żadną suką? - Zaśmiał się złowieszczo.
W tym momencie Adamowi puściły nerwy i rzucił się z impetem na Jaśka.
-Nie bijcie się chłopaki!
____________________________________________________________________________
Nie bójcie się, Jasiek będzie niedługo miał bardzo dobre kontakty z Wiką. :D
Sorki za tak krótkie rozdziały, będą krótkie ale codziennie. :D
Przeczytałeś-Skomentuj. :D ;3
Hej, nie dam rady iść na kawę. ;/ Przepraszam. :(
Po chwili dostałam odpowiedź.
Ej. Coś się stało?
Odpisałam:
Nie. Tak. Nie ważne. Możemy się spotkać za chwilę w parku?'
*perspektywa Adama*
Ciekawe co się stało Wiktorii, w szkole była taka radosna.
No pewnie. Zaraz tam będę.
Wychodząc z domu chwyciłem bluzę. Gdy doszedłem do parku dziewczyna już tam czekała. Podszedłem bliżej ujrzałem Wikę całą we łzach.
-Wika, co się stało? - Usiadłem obok niej a ona się przytuliła.
-No bo.. no bo mmm mój ojciec s się nade mnną znęca.-Mówiła dławiąc się łzami.
Zatkało mnie. Odsunąłem ją od siebie. spojrzałem na jej ranę na czole. To ten człowiek jej to zrobił.. Jak bardzo chorym trzeba być żeby pobić własne dziecko..
-Chyba nie wrócisz teraz do niego po tym co Ci zrobił? - Zapytałem z troską.
-Nie mam gdzie mieszkać. Ojciec wyrzucił mnie z domu. Wzięłam kilka ubrań i wybiegłam z domu.
-Możesz zamieszkać u mnie. Teraz najważniejsze jest to żebyś więcej się z ojcem nie spotkała.
-Naprawdę, możesz to dla mnie zrobić? Dziękuję.- Wika się ucieszyła.
-Zimno mi trochę. Idziemy już do mnie? - Zapytałem dziewczynę, widać było że dygocze z zimna.
-Jasne. Uśmiechnęła się do mnie. Złapałem ją za rękę i wyczułem coś w rodzaju bransoletki. Podniosłem zaciekawiony rękaw jej bluzy. To co zobaczyłem bardzo mnie zaszokowało.
-Wiktoria, powiedz mi jedną ważną rzecz, czemu nosisz bandarz na nadgarstku? -Zapytałem zdenerwowany.
-Na w-f'ie nadwyrężyłam nadgarstek, takie tam. - Posłała mi sztuczny uśmiech, a w jej oczach stanęły łzy.
-Pokażesz mi to w domu. - Powiedziałem stanowczo.
*perspektywa Wiktorii*
Gdy weszliśmy do domu usłyszałam czyjeś krzyki.
-Kto to tak krzyczy? -Wystraszyłam się.
-To tylko mój współlokator Jaś.
-Dlaczego mi o nim nie powiedziałeś? - Jestem zdezorientowana.
Słyszę kroki, schodzi wysoki chłopak, o dużych, nieziemskico brązowych oczach. Podchodzi do mnie.
-O hej, ja jestem Jaś. A Ty pewnie kolejna dupa Adama? -Zdenerwowałam się, w moich oczach pojawiły się łzy.
-Nie mów tak kurwa o Wiktorii. -Wysyczał przez zaciśnięte zęby wyraźnie zaszokowany Adam.
-A co? tak nie jest? W Legnicy często przyprowadzałeś jakieś dziewczyny.. Ta nie jest żadną suką? - Zaśmiał się złowieszczo.
W tym momencie Adamowi puściły nerwy i rzucił się z impetem na Jaśka.
-Nie bijcie się chłopaki!
____________________________________________________________________________
Nie bójcie się, Jasiek będzie niedługo miał bardzo dobre kontakty z Wiką. :D
Sorki za tak krótkie rozdziały, będą krótkie ale codziennie. :D
Przeczytałeś-Skomentuj. :D ;3
Rozdział 1.
Dzwoni budzik, godzina 6:00.
*Perspektywa Wiktorii*
-Cholerny budzik. - krzyknęłam niewyspana.
Przetarłam oczy, rozejrzałam się po pokoju, dotarł do mnie dobiegający z kuchni zapach alkoholu.
'A więc wczoraj ojciec też pił' pomyślałam.
Wstałam wyciągnęłam z szafki jasne jeansy, koszulkę i białą bluzę z kapturem i poszłam pod prysznic. Gdy wyszłam spod prysznica założyłam nowy bandaż na ranę na nadgarstku, zabrałam torbę i wyszłam na autobus zostawiając ojca samego. Po drodze zastanawiałam się nad tym czemu nie mam przyjaciół. Nie rozumiałam tego faktu. Gdy doszłam do przystanku dojechał autobus.
Wchodząc zauważyłam dwie nowe twarze, nie zwróciłam specjalnie na nastolatków uwagi. Zajęłam swoje ulubione miejsce w autobusie, założyłam słuchawki. Niczym się spostrzegłam dojechałam już pod szkołę. Wychodząc z autobusu nie zauważyłam jak wypada mi portfel, po chwili ktoś poklepał mnie po ramieniu.
- Hej. To twoje? - Chłopak wskazał na mój portfel.
- Cześć. Tak mój. - Uśmiechnęłam się przyjaźnie.
- Wypadł Ci w autobusie.
- Dziękuję. Jak ja Ci się odwdzięczę? Co powiesz na kawę w Starbucks'ie o 16?
- Okej. - Chłopak uśmiechnął się do mnie. - Tak ogólne to jak masz na imię?
- Jestem Wika, a Ty?
- Adam, miło mi. Muszę już iść na lekcje, wiesz pierwszy dzień w nowej szkole nie chcę podpaść nauczycielom. Oprowadzisz mnie po szkole na następnej przerwie? - zrobił minę proszącego psa.
- Jasne. Zaśmiałam się z jego miny.
Chłopak przytulił się do mnie, zaskoczył mnie tym.
- To do później. - Powiedział i poszedł.
Schowałam portfel do torby i też poszłam na lekcje.
Po 10 minutach przyszła nauczycielka, wszyscy zajęli miejsca, tylko ja siedziałam sama.
'Ciekawe do której klasy zapisał się Adam.' Moje rozmyślania przerwało pukanie do drzwi.
Wszedł Adam.
- Droga młodzieży, dzisiaj do nas dołączy Adam Zimmermann. Adamie powiedz coś o sobie. - Powiedziała nauczycielka.
- Cześć.. - Zaczął nieśmiało Adam - Jestem Adam. Lubię gry i dobrą muzykę. Zajmuję się nagrywaniem na YouTubi'e.
- Dziękujemy Adamie, usiądź z Wiktorią.- Chłopak podszedł do mnie i się dosiadł.
- Jesteśmy razem w klasie. Woow. - Ucieszył się Adam. Polubiłam Go. Reszta lekcji minęła na gadaniu. Na przerwie oprowadziłam Adama po szkole. Następne lekcje minęły mi na wygłupianiu się z Adamem. W końcu pożegnałam się z Adasiem. Gdy wróciłam do domu zastałam wkurzonego ojca. Szybko pobiegłam do swojego pokoju wydarł się do mnie:
- Gdzie są pieniądze smarkulo? Co z nimi szmato zrobiłaś? Otwórz mi te drzwi albo je wyważę.
- Nie, nie rób tego, proszę. - powiedziałam spanikowana.
Jak powiedział tak zrobił. Wyważył je.
-Teraz też będziesz taka mądra? - Zaśmiał się złowieszczo.
Skuliłam się w rogu pokoju. Rzucił we mnie butelką od piwa.
-MAm cię dość dziwko. Masz się stąd wyprowadzić i nie pokazywać się więcej. Masz dwie godziny żeby zabrać swoje szmaty. - wyszedł.
Wzięłam telefon i napisałam sms'a do Adama
Hej, nie dam rady iść na kawę. ;/ Przepraszam. :(
Po chwili dostałam odpowiedź.
Ej. Coś się stało?
Odpisałam:
Nie. Tak. Nie ważne. Możemy się spotkać za chwilę w parku?
*Perspektywa Wiktorii*
-Cholerny budzik. - krzyknęłam niewyspana.
Przetarłam oczy, rozejrzałam się po pokoju, dotarł do mnie dobiegający z kuchni zapach alkoholu.
'A więc wczoraj ojciec też pił' pomyślałam.
Wstałam wyciągnęłam z szafki jasne jeansy, koszulkę i białą bluzę z kapturem i poszłam pod prysznic. Gdy wyszłam spod prysznica założyłam nowy bandaż na ranę na nadgarstku, zabrałam torbę i wyszłam na autobus zostawiając ojca samego. Po drodze zastanawiałam się nad tym czemu nie mam przyjaciół. Nie rozumiałam tego faktu. Gdy doszłam do przystanku dojechał autobus.
Wchodząc zauważyłam dwie nowe twarze, nie zwróciłam specjalnie na nastolatków uwagi. Zajęłam swoje ulubione miejsce w autobusie, założyłam słuchawki. Niczym się spostrzegłam dojechałam już pod szkołę. Wychodząc z autobusu nie zauważyłam jak wypada mi portfel, po chwili ktoś poklepał mnie po ramieniu.
- Hej. To twoje? - Chłopak wskazał na mój portfel.
- Cześć. Tak mój. - Uśmiechnęłam się przyjaźnie.
- Wypadł Ci w autobusie.
- Dziękuję. Jak ja Ci się odwdzięczę? Co powiesz na kawę w Starbucks'ie o 16?
- Okej. - Chłopak uśmiechnął się do mnie. - Tak ogólne to jak masz na imię?
- Jestem Wika, a Ty?
- Adam, miło mi. Muszę już iść na lekcje, wiesz pierwszy dzień w nowej szkole nie chcę podpaść nauczycielom. Oprowadzisz mnie po szkole na następnej przerwie? - zrobił minę proszącego psa.
- Jasne. Zaśmiałam się z jego miny.
Chłopak przytulił się do mnie, zaskoczył mnie tym.
- To do później. - Powiedział i poszedł.
Schowałam portfel do torby i też poszłam na lekcje.
Po 10 minutach przyszła nauczycielka, wszyscy zajęli miejsca, tylko ja siedziałam sama.
'Ciekawe do której klasy zapisał się Adam.' Moje rozmyślania przerwało pukanie do drzwi.
Wszedł Adam.
- Droga młodzieży, dzisiaj do nas dołączy Adam Zimmermann. Adamie powiedz coś o sobie. - Powiedziała nauczycielka.
- Cześć.. - Zaczął nieśmiało Adam - Jestem Adam. Lubię gry i dobrą muzykę. Zajmuję się nagrywaniem na YouTubi'e.
- Dziękujemy Adamie, usiądź z Wiktorią.- Chłopak podszedł do mnie i się dosiadł.
- Jesteśmy razem w klasie. Woow. - Ucieszył się Adam. Polubiłam Go. Reszta lekcji minęła na gadaniu. Na przerwie oprowadziłam Adama po szkole. Następne lekcje minęły mi na wygłupianiu się z Adamem. W końcu pożegnałam się z Adasiem. Gdy wróciłam do domu zastałam wkurzonego ojca. Szybko pobiegłam do swojego pokoju wydarł się do mnie:
- Gdzie są pieniądze smarkulo? Co z nimi szmato zrobiłaś? Otwórz mi te drzwi albo je wyważę.
- Nie, nie rób tego, proszę. - powiedziałam spanikowana.
Jak powiedział tak zrobił. Wyważył je.
-Teraz też będziesz taka mądra? - Zaśmiał się złowieszczo.
Skuliłam się w rogu pokoju. Rzucił we mnie butelką od piwa.
-MAm cię dość dziwko. Masz się stąd wyprowadzić i nie pokazywać się więcej. Masz dwie godziny żeby zabrać swoje szmaty. - wyszedł.
Wzięłam telefon i napisałam sms'a do Adama
Hej, nie dam rady iść na kawę. ;/ Przepraszam. :(
Po chwili dostałam odpowiedź.
Ej. Coś się stało?
Odpisałam:
Nie. Tak. Nie ważne. Możemy się spotkać za chwilę w parku?
Bohaterowie.

Wiktoria Kowalska
Siedemnastolatka z problemami. Mieszka w Warszawie
z ojcem pijakiem, który ją bije. Boi się zaufać innym.

Jan Dąbrowski ( JDabrowsky )
Dziewiętnastolatek mieszkający w Warszawie, przystojny, bogaty.
Nie ma dziewczyny. Jest Youtuberem, wiele osób Mu tego zazdrości.
Jego najlepszymi przyjaciółmi są Florian i Adam.
Adam Zimmermann ( Naruciak )
Wrażliwy siedemnastolatek mieszkający z kumplami
zajmujący się nagrywaniem na YouTube'ie.
__________________________________________________________________________________
Jak coś pytajcie na asku. ;3 :
http://ask.fm/FanfictionoJDabrowskymiNaruciaku
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
