piątek, 19 czerwca 2015

Rozdział 1.

Dzwoni budzik, godzina 6:00.
*Perspektywa Wiktorii*

-Cholerny budzik. - krzyknęłam niewyspana.
Przetarłam oczy, rozejrzałam się po pokoju, dotarł do mnie dobiegający z kuchni zapach alkoholu.
'A więc wczoraj ojciec też pił' pomyślałam.
 Wstałam wyciągnęłam z szafki jasne jeansy, koszulkę i białą bluzę z kapturem i poszłam pod prysznic. Gdy wyszłam spod prysznica założyłam nowy bandaż na ranę na nadgarstku, zabrałam torbę i wyszłam na autobus zostawiając ojca samego. Po drodze zastanawiałam się nad tym czemu nie mam przyjaciół. Nie rozumiałam tego faktu. Gdy doszłam do przystanku dojechał autobus.
Wchodząc zauważyłam dwie nowe twarze, nie zwróciłam specjalnie na nastolatków uwagi. Zajęłam swoje ulubione miejsce w autobusie, założyłam słuchawki. Niczym się spostrzegłam dojechałam już pod szkołę. Wychodząc z autobusu nie zauważyłam jak wypada mi portfel, po chwili ktoś poklepał mnie po ramieniu.
- Hej. To twoje? - Chłopak wskazał na mój portfel.
- Cześć. Tak mój. - Uśmiechnęłam się przyjaźnie.
- Wypadł Ci w autobusie.
- Dziękuję. Jak ja Ci się odwdzięczę? Co powiesz na kawę w Starbucks'ie o 16?
- Okej. - Chłopak uśmiechnął się do mnie. - Tak ogólne to jak masz na imię?
- Jestem Wika, a Ty?
- Adam, miło mi. Muszę już iść na lekcje, wiesz pierwszy dzień w nowej szkole nie chcę podpaść nauczycielom. Oprowadzisz mnie po szkole na następnej przerwie? - zrobił minę proszącego psa.
- Jasne. Zaśmiałam się z jego miny.
Chłopak przytulił się do mnie, zaskoczył mnie tym.
- To do później. - Powiedział i poszedł.
Schowałam portfel do torby i też poszłam na lekcje.
Po 10 minutach przyszła nauczycielka, wszyscy zajęli miejsca, tylko ja siedziałam sama.
'Ciekawe do której klasy zapisał się Adam.' Moje rozmyślania przerwało pukanie do drzwi.
Wszedł Adam.
- Droga młodzieży, dzisiaj do nas dołączy Adam Zimmermann. Adamie powiedz coś o sobie. - Powiedziała nauczycielka.
- Cześć.. - Zaczął nieśmiało Adam - Jestem Adam. Lubię gry i dobrą muzykę. Zajmuję się nagrywaniem na YouTubi'e.
- Dziękujemy Adamie, usiądź z Wiktorią.- Chłopak podszedł do mnie i się dosiadł.
- Jesteśmy razem w klasie. Woow. - Ucieszył się Adam. Polubiłam Go. Reszta lekcji minęła na gadaniu. Na przerwie oprowadziłam Adama po szkole. Następne lekcje minęły mi na wygłupianiu się z Adamem. W końcu pożegnałam się z Adasiem. Gdy wróciłam do domu zastałam wkurzonego ojca. Szybko pobiegłam do swojego pokoju wydarł się do mnie:
- Gdzie są pieniądze smarkulo? Co z nimi szmato zrobiłaś? Otwórz mi te drzwi albo je wyważę.
- Nie, nie rób tego, proszę. - powiedziałam spanikowana.
Jak powiedział tak zrobił. Wyważył je.
-Teraz też będziesz taka mądra? - Zaśmiał się złowieszczo.
Skuliłam się w rogu pokoju. Rzucił we mnie butelką od piwa.
-MAm cię dość dziwko. Masz się stąd wyprowadzić i nie pokazywać się więcej. Masz dwie godziny żeby zabrać swoje szmaty. - wyszedł.
Wzięłam telefon i napisałam sms'a do Adama
Hej, nie dam rady iść na kawę. ;/ Przepraszam. :(
Po chwili dostałam odpowiedź.
Ej. Coś się stało?
Odpisałam:
Nie. Tak. Nie ważne. Możemy się spotkać za chwilę w parku?
  


 
 

1 komentarz:

  1. Fajny blog i ciekawa historia czekam na następny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń